Co nieco o mnie samym, czyli CV inaczej...

... chwilę po tym, co Tygrysy lubią najbardziej ... Cześć! Nazywam się Michał Włodarczak. Moje oczy ujrzały ten paskudny świat 18 stycznia 1975r. Ale cóż miałem zrobić, ta decyzja niestety nie należała do mnie. Tym sposobem stałem się tym pierworodnym. Pierwsze kontakty międzyludzkie nawiązałem w żłobku (niestety niewiele znajomości stamtąd pozostało, a właściwie to żadna), a po pasowaniu na "ŻACZKA PRZEDSZKOLACZKA" moja skromna osoba zaszczyciła progi "Jarzębinowego Dworku" czyli pobliskiego przedszkola. W roku 1982 kończą się beztroskie lata i ruszam na podbój podstawówki. Tam też rozpoczynam swoją karierę harcerską. Na początku jako zuszek oczywiście. Lata płyną, a ja pokonuję kolejne stopnie zarówno na polu "naukowym" jak też harcerskim. Tutaj też zaczyna kiełkować powoli ziarenko mojego zamiłowania do przestrzeni, przyrody i wszystkiego co wiąże się z brakiem kontaktu z cywilizacją. W roku 1990 opuszczam z radością mury podstawówki. Teraz jako uczeń szkoły średniej (no tak zapomniałem dodać, że dostałem się do Technikum Łączności w Poznaniu) czuję się bardziej dorosły od moich rodziców (taki wiek). Ale zanim rozpocząłem naukę w nowej szkole nastąpiło coś co można przyjąć za moment przełomowy w moim życiu (wtedy jednak jeszcze o tym nie wiedziałem). Część pamiętnych wakacji spędziłem na obozie wędrownym w górach Beskidu Śląskiego i Żywieckiego. To było przeżycie!!! Przez pierwszą klasę technikum odpuściłem sobie moje kontakty z półświatkiem harcerskim, ale jak zaczęły się zbliżać wakacje to stwierdziłem, że szkoda je przesiedzieć w domu. Doświadczenie podpowiadało, że najtaniej można wyjechać z harcerzami. I tym sposobem wkręciłem się do 19-stki czyli 19 Poznańskiej Drużyny Harcerskiej "$KRÓT". I tak mi zostało na następne 10 lat. Potem już się jakoś kręciło; pierwsze wzloty i upadki (z kobietami i nie tylko), awanse, .... Ale co najważniejsze wyjazdy. Moje zauroczenie turystyką zaowocowało tym, że nie wiele jest takich regionów w Polsce w których bym nie był. Oczywiście najwięcej wyjazdów było w kierunku S (czyt. sauth albo coś w tym stylu). W trakcie całej szkoły średniej mam za sobą prawie całe polskie Tatry (turystycznie). Ale jak zawsze, wszystko co dobre szybko się kończy. Znów następuje pewna zmiana, a mianowicie zmieniam legitymację ZSŁ na PP (czyt. Politechniki Poznańskiej), a konkretnie wydział Elektryczny kierunek Elektrotechnika. Niby lepiej bo jesteś studentem i więcej możesz, ale nic za darmo, więcej od ciebie wymagają. W karierze harcerskiej też się zmienia. Zostaję drużynowym. W tym momencie następuje dramatyczny zwrot wydarzeń. Tak to już jest, że człowiek cały czas szuka swojego miejsca i czegoś co było by dla niego drugim światem w który zawsze może się schować. Zaczyna się oczywiście od zbierania znaczków, pocztówek (to jeszcze w podstwówce), uprawiania pierwszych sportów ... Tak też było w moim przypadku, aż do pamiętnego Bożego Narodzenia '95. W ramach prezentu od mojej ówczesnej dziewczyny dostałem do ręki "Komin Pokutników" autorstwa Jana Długosza. Od tego momentu wypadki potoczyły się tak szybko, że sam nie zawsze nadążałem. Kursy, szkolenia, wyjazdy ... No i znów kamień milowy w życiorysie, czyli koniec studiów. Są już w rodzinie magistrowie i inżynierowie, ale magister inżynier ... Dumnie brzmi, szczególnie że pierwszy w rodzinie, ale co z tego jak trzeba znaleźć pracę. Nie mówię, że było łatwo, ale się udało. Przez prawie trzy lata byłem jedną z tych osób dzięki którym możecie prawie wszędzie rozmawiać przez swoje ulubione komóreczki. W między czasie zakończyłem definitywnie karierę harcerską, "przebiegłem" przez podyplomowe studia Zarządzania Projektami na SGH w Warszawie, spędziłem kilka sezonów w górach itd. itp. No i kolejny ważny moment to zmiana pracy i związana z tym lutowa przeprowadzka do...
stolicy. No i jakże nie wspomnieć o powrocie do wspinania po rocznej przerwie. Efekty tego można zobaczyć między innymi na nowych zakładkach tej strony*.

Wielkie gratulacje jeśli udało Ci się dotrzeć do tego momentu po przeczytaniu tego tekstu.


* Stan na koniec września 2004 roku.

 

 
© Copyright Michał Włodarczak